Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szy. Użyteczność wypływała z jej pomysłów, jak woda wytryska z łona ziemi, jak powietrze krzepi i orzeźwia, jak świeci i ogrzewa słońce. Przyrodzoną jest bowiem cnotliwych istot własnością, że lubo się nie zajmują wrażeniem jakie sprawują na drugich, każden ich czyn jest wzorem, każde słowo nauką, każde odezwanie się, lepszego świata oddźwiękiem.
Straciwszy już wtedy wzrok prawie zupełnie, w skutku niepohamowanego niegdyś oddawania się czytaniu, zmuszoną była, przyjąć sekretarza, któremu dyktowała wysnuwające się z jej wyobraźni powieści; ale nie mógł nigdy wydążyć, gdyż to dyktowanie było zawsze, jakby nieustannem, i szybko się rozwijającem opowiadaniem. Konieczne zaś przerwy, wynikające z niepodobieństwa pisania z takim pośpiechem, rodziły w rozpromienionej wyobraźni Autorki, tysiące myśli i porównań, których żadne pióro jakkolwiek skore, schwytać, i skreślić nie zdołało, a których największą część w przepisaniu, opuszczać trzeba było. Nadzwyczajna ich mno-