Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odgłos zawieszonej na cyprysie umilkłej lutni, dla tęschnych dzieci Syonu. — Ujrzał Władysław, w innych częściach appartamentu Emilji, wszystkie do malowania i robót kobiecych właściwe porządki, duży zielnik, zaczętą z batystu różę, przy więdnącym już modelu, pieszczoną na oknie wiewiórkę smaczno gryzącą obracany w łapkach cukier, wolnego ptaszka Emilji wesoło latającego, po pielęgnowanych przez nią kwiatach: ładne ogrodnicze narzędzia i wygodny stół do pisania, na którym leżały w safian oprawne zbiór różnych wypisów, i nie mniej porządna domowych rejestrów książka. Te wszystkie szczegóły, rozwinęły przed Władysławem niewinnego Emilji życia, swobodne i użyteczne dotąd zatrudnienia. Mały stoliczek tylko ozdobiony eleganckiemi fraszkami, w różnych czasach od siostry i matki przysłanemi Emilji, jak gość się w jej pokoju wydawał.
Zarumienił się Władysław, przypomniawszy sobie tyle różny appartament Zofji. Cała jego uwaga wkrótce jednak zwróconą była, na odsłonięty przez Panią Mielińską kończący się wizerunek Wojewodziny. Ujrzał w nim z roz-