Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


śnie. Nie wiem, jakie są o tem Waćpaństwa wyobrażenia; ale życzyłbym, jakiekolwiek mu dacie wychowanie, szanować cudzą własność, i litość nad cierpiącym, za najpierwszą mu zaszczepić zasadę. Przyszedłem oraz oznajmić wam, iż nie macie już u mnie miejsca, od nadchodzącego za kilka dni Świętego Jana. Ponieważ jednak wcześniej o tem nieuwiadomiłem, a niczyjej krzywdy nie chcę, gdyż sprawiedliwość jest pierwszą dobroczynnością: daję wam darowizną, żądając tylko rychłego się z Brzoznowa oddalenia, całoroczne zasługi i ordynaryą, i życzę gdzieindziej pomyślniejszego losu.»
Wyszedł Władysław, mówiąc te słowa, i zostawił ich osłupiałych. — Pani ekonomowa atoli pierwsza do siebie przyszedłszy, zaczęła się brać do ukarania niestrofowanego nigdy o podobne winy Bonusia, na którym jako przyczynie wszystkiego złego, swój gniew wywrzeć chciała; gdy wracający na jego płacz Władysław, dodał jeszcze, kładąc kilka dukatów na stole: «Proszę tą razą o przebaczenie Bonusiowi; oto jest, na oddanie go do szkół; unikając tylko próżnowania, i pochodzących