Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zasobną wioskę Cześnika, widząc wszędzie piękny w pole wychodzący gospodarzów sprzężaj, porządnie ubranych wieśniaków, i starannie na grobli brzozami i topolami sadzonej, utrzymywaną drogę i zabudowane mosty, a dalej przy murowanym browarze, zielone jak winnice wiążące się chmielniki.
Uprzejmość i rzadka dziś gościnność Cześnika, myśl, że po tylu latach, wraca do ojczystej wioski, gdzie tej którą kochał zastać już nie miał, a nadewszystko spomnienie nieznajomej Emilji, napawające dumającą duszę czarownemi obrazami szczęścia i nadziei, niedozwoliły Władysławowi kosztować tej rozkoszy, jaką czuć był winien, na widok, rozkwitającej nowem życiem natury. Smętny więc i zamyślony, puściwszy wolny bieg rozigranej wyobraźni, nie uważał, że już zbliżał się do upragnionego celu swojej podróży.

KONIEC CZĘŚCI I.