Strona:Edgar Allan Poe - Nowelle (tłum. Beaupré).djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ta komnata, posągi, obrazy, wogóle całe to ekscentryczne urządzenie.
— Wybacz drogi przyjacielu — dodał, widząc, że przyjęcie takie niemile mnie dotyka. Wybacz mi, ale wyglądałeś pan tak nieskończenie zdziwiony, a przytem są na świecie rzeczy, z których człowiek śmiać się musi, albo umrzeć. Umierać ze śmiechem na ustach to chyba najchwalebniejsza z chwalebnych śmierci. Sir Tomasz More, człowiek wspaniały umarł ze śmiechem, o czem musisz pan zapewne wiedzieć. W starej księdze Rawiziusa znajdziesz pan również długi szereg imion ludzi, którzy zginęli podobną śmiercią. A czy wiesz pan — dodał po chwili — że w Sparcie, na zachód od miasta, wśród chaosu niezrozumiałych ruin, sterczy rodzaj cokułu, na którym wyryte są litery, będące niezawodnie częścią wyrazu śmiech. I pomyśl pan! było tam przecież mnóstwo świątyń poświęconych najrozmaitszym bóstwom a przetrwał jedynie ołtarz śmiechu. A zresztą — dodał, zmieniając nagle ton — nie mam prawa weselić się pańskim kosztem.
Zdumienie pańskie jest całkiem usprawiedliwione, bo w całej Europie nie znalazłbyś nic, coby się dało porównać z wspaniałością tej królewskiej mojej komnaty. Jest ona zresztą jedyną w tym pałacu. Inne moje pokoje nie są wcale do niej podobne, przeciwnie, urządzone są one w czysto dzisiejszym ultra nowożytnym niesmaku. A tu znajdziesz pan coś lepszego niż moda i niejeden bogacz mógłby słusznie oszaleć, widząc, że kosztem nawet całego mienia nie zdołałby nagromadzić