Strona:E. W. Hornung - Tragiczny koniec.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Musi pani mieć wiele zmartwienia z tą całą sprawą. Co dzieje się nadal w banku? — pytałam ze współczuciem.
— Ojciec mój został wezwany przez dyrektora w Melbourne, a matka moja leży chora — odpowiedziała z stłumionem łkaniem. — Oh! panie Bewer, to straszne, straszne, wszystko co się stało. Pan pewnie dziwi się w duchu, jak w podobnych warunkach ja mogę się tu znajdować, ale proszę mi wierzyć, musiałam mieć ważne przyczyny, jeśli tu przyszłam, zamiast pielęgnować moją matkę.
Głucha wściekłość chwyciła mię za gardło, na sprawcę tylu ludzkich nieszczęść. Jeśli do niedawna jeszcze, mogłem wchodzić w układy z Deedes‘em, to dziś łzy tej uroczej dziewczyny kazały mi szczerze żałować mego kroku.
Tłumacząc się bezsenną nocą, pożegnałem w krótce Enid l‘Auson.
Wieczorem tego samego dnia, odnalazłem Deedes’a w piwnicy niezamieszkałego domu. Był bardzo zmieniony tem całodziennem więzieniem i zwierzył mi się, że dzień ten dłużył mu się jak tygodnie całe. Odniosłem wrażenie, że ogarnęło go nagle wielkie zniechęcenie i przygnębienie.
— Powiedz mi teraz — zacząłem bez wstępu — gdzie są pieniądze i dotrzymaj obietnicy. Myślę żeś nie zmienił zdania.