Strona:E. W. Hornung - Pod lufą pistoletu.pdf/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Starzec stłumił oddech, dla wysłuchania odpowiedzi; teraz odetchnął głośno i wyciągnąwszy z kieszeni ogromną chustkę, otarł pot z czoła.
Tymczasem zbieg, spostrzegłszy na etażerce przybory do pisania, wziął je do ręki i położył na stole tuż przy flaszce z wódką i kapciuchu z tytoniem.
— Przysuń się tak, ażebyś mógł pisać.
Fitch spełnił rozkaz.
— No, a teraz bierz pióro i pisz, co ci będę dyktował. Proszę cię tylko, nie podnoś głowy i nie patrz na mnie z taką pogardą! Słyszę śpiewanie psalmów tak dobrze, jak i ty; niedawno je zaczęli i nie przyjdą tu wcześniej, jak za godzinę. Nieprawdaż, jaka to szkoda, że nie poszedłeś do kościoła ze wszystkimi? A teraz pisz, to co ci powiem, słowo w słowo, albo, przebacz mi Boże, zastygniesz wkrótce.
Stary umoczył pióro w atramencie.
— Koniec końców — rozważał w myślach — wszak to wszystko, co on mi podyktuje, będzie napisane pod groźbą śmierci