Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mię teraz lepiej patrzeć. Patrząc tu i tam w tę różnobarwną ciżbę, w tę falującą gromadę, spostrzegam w różnych punktach młode panny, które w towarzystwie ciemno ubranych kucharek, noszących duże, jasnobarwne kosze krążą po targowisku, i robią zakupy różnych przedmiotów domowej potrzeby. Modny kostyum tych panien, całe ich zachowanie wątpić nie pozwala, że są to co najmniej osoby zamożnego stanu mieszczańskiego. Jakże one tu na targ przychodzą?
On. To rzecz łatwa do wyjaśnienia. Od paru lat stało się zwyczajem, że nawet córki wyższych urzędników państwowych bywają na targ wysyłane, aby praktycznie poznać tę część gospodarstwa domowego, która dotyczy zakupu materyałów żywnościowych.
Ja. Bardzo chwalebny w istocie obyczaj, który przy swej użyteczności praktycznej, prowadzi do rozwoju zmysłu gospodarczego.
On. Tak sądzisz, kuzynie! Co do mnie, uważam tę sprawę wręcz odwrotnie. Jakiż inny cel może mieć to samoistne kupowanie, niżeli przekonać się