Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na małym stoliku, postawionym obok, radca położył kopertę, na której był napis:
W-ny Pan Radca Komisyjny,
Melchior Voswinkel,
Ławnik i Syndyk i t. d...
w Berlinie.
Edmund miał nie zapomnieć w obrazie swoim odtworzyć tej koperty wraz ze stemplem pocztowym. Wymalował człowieczka tłuściutkiego, jowialnego, dobrze ubranego, który miał niejakie podobieństwo z radcą, tak, że, czytając adres listu, nie omyliłbyś się nigdy co do osoby, wystawionej na tym portrecie.
Radca był zachwycony.
— Widać z tego — mówił — jak umiejętny artysta zręcznie uchwyci to, co w fizyonomii jest najprzyjemniejszego i z portretu umie zrobić obraz historyczny.
Ilekroć teraz spoglądał na swe oblicze, przypominał sobie szczęśliwy dzień, w którym wygrał na loteryi i przybierał uśmiechnięty wyraz na twarzy rozlany.
Zanim Albertyna wypowiedziała to życzenie, radca prosił artystę, aby namalował także portret córki. Edmund na-