Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czyż nie jestem wolny? Wolny! Chwała wolności! Już nie będę robił skrzypiec... brawo! już nie będę robił skrzypiec!..“ I na nowo zaczął śpiewać w sposób jeszcze okropniejszy jakąś figlarną melodyę, znowu biegając i skacząc na jednej nodze. Przerażony tą sceną chciałem uciec; zatrzymał mię silną ręką — i spokojnie mi powiedział: — „Zostań, panie studencie. Nie uważaj za szaleństwo tych wyskoków boleści, która mnie zabija. Wszystko to się stało dla tego, żem sobie ostatnio kazał zrobić szlafrok, nadający mi pozór Przeznaczenia lub Boga“.
Wezwałem jego starą gospodynię i byłem zadowolony, że nakoniec mogę wyjść. Nie wątpiłem, że Crespel ma pomięszanie zmysłów; profesor jednak był przeciwnego zdania.
— Są ludzie, — mówił — co to im natura lub jakieś szczególne zdarzenie zdziera zasłonę, pod którą my zazwyczaj popełniamy różne szaleństwa w sposób niepostrzeżony. Są oni, rzekłbyś, jak te owady, w skórze przezroczystej, poprzez którą dostrzec można grę ich muskułów. Wszystko, co u nas jest w stanie myśli, u Crespela wyraża się