Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


raźliwie drapiesz się po drzwiach zamurowanych? Chcesz zapewne popracować ze starym panem? wypytam cię o to przyszłej nocy.
Gdy to V. mówił, stary drżał coraz mocniej, wreszcie porwały go straszliwe konwulsye, wśród których wydawał niezrozumiałe jęki. V. wezwał służących. Wniesiono światła. Stary drżeć nie przestał. Zaniesiono go do łóżka. Blizko godzinę przebywał w tym stanie, potem wpadł w senną omdlałość. Gdy się obudził, zapragnął napić się wina, a gdy mu je podano, oddalił służącego, który chciał przy nim czuwać, i zamknął się jak zwykle w swoim pokoju.
V. w samej rzeczy postanowił zrobić doświadczenie, jak o tem mówił Danielowi, chociaż nie taił przed sobą, że Daniel może po raz pierwszy, dowiedziawszy się o swym chorobliwym stanie, wszelkich użyje sposobów, aby mu się oprzeć. Ale i w takim razie gdyby się rzecz udała, cóż mogą znaczyć zeznania w somnambulizmie poczynione? Mimo to, udał się około północy do sali, spodziewając się, że Daniel, jak to zwykle bywa w takiej chorobie, wbrew własnej woli będzie musiał