Strona:E. Korotyńska - Mała gosposia.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 12 —

ja gosposiu — wyszeptał drżącym głosem — zamęczysz się biedaczko, zachorujesz. Skąd tobie do tak ciężkiej pracy? Rzuć to, Natalko, nie dla ciebie taka robota!
Ale Natalka nie porzucała nigdy raz rozpoczętej pracy.
Uśmiechnęła się do ojca, podbiegła i spracowanymi rączkami objęła go za szyję.
— Nie bój się, ojczulku — odpowiedziała — ciężej ode mnie pracujesz, a zdrów jesteś, to i ja nie zachoruję, cóż znaczy moja praca wobec twojej? A gdy mamusia wróci, odpocznę po tej robocie, którą uważasz dla mnie za ciężką.
I na nowo wzięła się do roboty. Biedne małe rączki ledwie zdołały