Strona:E. Korotyńska - Konik polny, pszczoła i mrówka.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 6 —

i śpiżarnie, gdzie składały swoje zapasy, koniki polne myślały tylko o teraźniejszości, nie troszcząc się o jutro.
Piękne było i długie lato tego roku, duże i małe twory były z tego bardzo zadowolone, jeść miały poddostatkiem, ciepła i słońca nie brakło.
Ale wszystko się kończy. Minęło lato, chłodne wichry wiać poczęły, rankiem było bardzo zimno, dużo owadów poginęło, pozostałe walczyły z losem. Trudno teraz było znaleźć pożywienie i schronić się przed zimnem, bo zioła i kwiaty powysychały lub pomarzły.
Przezorne i oszczędne znalazły ratunek w swych zapasach, ciepło w igliwie, z wysiłkiem nagromadzonym lub mchu, znoszonym przez lato z wielkim trudem.
Rodziny koników polnych co raz to