Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   5   —

Drugie wydanie ćwiartkowe, późniejsze, na tytule ma wymienione teatra Black-friars i Globe, na których była przedstawianą.
Ze stylu i języka krytycy odnoszą ją najpóźniej do 1591. Igraszki słów, dwuznaczniki, wymyślne przekręcania, sposób prowadzenia rozmów, obfite cytaty mitologiczne, wyrażenia w obcych językach, częste rymowanie, są cechami tego okresu.
Godna uwagi, że jak między postaciami Birona i Benedykta, Rozalindy i Beatryxy zachodzą analogie, tak i kilka innych charakterów, które później Szekspir na nowo podniósł i powtórnie użył w dramatach, tu się już słabo zarysowują. To powtarzanie się niektórych typów, niemal nieuchronne przy takiej ich mnogości, w Szekspirze tem się tłómaczy i różni od powtarzania u innych pisarzy, którzy się wyczerpują, że u niego charaktery rosną później, olbrzymieją, wypełniają się, gdy u innych ścierają się i słabną.
Rzecz cała zarysowuje się w sposób bardzo prosty. Jesteśmy w stolicy Nawarry (właśnie w tej epoce popularnej z powodu Henryka IV). Panuje w niej jakiś król bezimienny. Jest to monarcha trochę fantastycznego usposobienia. Zaprowadzić on chce na lat trzy na dworze swoim powszechną abstynencyę, post, umartwienie i zakazuje zbliżania się wszelkiego do płci białej, która ode dworu trzymać się ma zdaleka. Ani na oczy!
To stowarzyszenie surowych ascetów, mających się przez ten czas poświęcać naukom i badaniom filozoficznym, maceracyi grzesznego ciała i rozmyślaniu nad marnościami świata tego, składa się z samego króla, z panów Dumain’a, Longaville’a i Birona, młodzieży żywej, dowcipnej i wcale do postu i umartwień nieusposobionej. Ale król każe, wszyscy poprzysięgają, ślubują, podpisują i ofiarują spełnić ściśle uczynione votum.
Ogłoszony edykt zakazuje niewiastom zbliżać się do zamku, mają go obchodzić o milę, pod karą utraty języka.
Do towarzystwa króla należy też znakomity cudzoziemiec, Hiszpan Don Adriano de Armado (Florio), wielki cedziciel słów i alembikarz frazesów. Zaledwie edykt ogłoszono, gdy, o zgrozo! d’Armado donosi królowi, listem we właściwym mu smażonym stylu napisanym, że w parku jego królewskiej mości zastał niejakiego Łepaka, na gorącym uczynku uścisków