Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
75
AKT DRUGI.

do uściskania. Przystąpcie: grzeczność bowiem i ujęcie stanowią teraz miłe powitanie; pozwólcie, ze z wami tego wszystkiego dopełnię; z obawy, aby przyjęcie aktorów, które, powiadam, musi byc bardzo uprzejme, nie zdało się lepszém od waszego. Witam was najmilej; ale mój stryjeczny ojciec i stryjeczna matka mocno się oszukali.

GUILDENSTERN.

W czém, najłaskawszy xiąże?

HAMLET.

Jestem tylko szalony w północ, przy północno-zachodnim wietrze, ale przy południowym doskonale znam się nu farbowanych lisach.

(Wchodzi POLONIUSZ).
POLONIUSZ.

Niech wam Bóg szczęści, panowie!

HAMLET.

Słuchaj Guildensternie; — także i ty, panie! — słuchajcie co powiem wam do ucha: to wielkie dziecko, które tu widzicie, jeszcze nie wyszło z pieluszek.

ROZENKRANC.

Może powtórnie wrócił do powicia, bo powiadają, ze starzec na nowo dziecinieje.

HAMLET.

Łatwo wyprorokuję, ze mi przyszedł oznajmić przybycie aktorów; uważajcie. — Dobrze, panie, mówisz: w poniedziałek rano; tak było istotnie.

POLONIUSZ.

Mam nowinę dla xięcia.

HAMLET.

Mam nowinę dla pana. Kiedy Rosciusz był aktorem w Rzymie, —