Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
155
AKT CZWARTY.

Jeśli się przyda chwalić co znikło,
Cnota jéj rajska, stojąc na szczycie
Czasu naszego, powoływała
Z sobą do walki w doskonałościach: —
Ale się pomszczę!

KRÓL.

Myśl ta spoczynku niech ci nie miesza:
Nie sądź że słabej jestem natury,
Abym dozwolił niebezpieczeństwu
Trząść mię za brodę i miał to za nic:
Wkrotce i więcéj dowiesz się o tém:
Ciebie i ojca twego kochałem;
Wnet się spodziewam tobie pokazać, —

(wchodzi posłaniec)

Co za nowiny?

POSŁANIEC.

Listy Hamleta.
Oto do króla, ten do królowéj.

KRÓL.

Listy Hamleta! Któż je tu przyniósł?

POSŁANIEC.

Majtki, jak mówią, bom ich nie widział; Dał mi Klaudio, który te listy Od nich otrzymał. </poem>

KRÓL.

Proszę posłuchać. —
Zostaw nas.(Wychodzi posłaniec)

(czyta)

„Wielki i potężny panie, dowiesz się żem nagi wylądował do pańskiego królestwa. Jutro będę prosił o pozwolenie stawienia się przed waszém królewskiém obliczem: