Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
143
AKT CZWARTY.
KRÓL.

Myśli o swoim ojcu.

OFELIA.

Proszę, nic mówmy ani słowa o tém, ale kiedy się zapytają co to znaczy, tak odpowiadaj:

Dzisiaj święto Walentyna,
Wstań już ranku chwile płyną,
Pod twém oknem ja dziewczyna,
Chcę być twoją Walentyną.[1]
Wstał i spojrzał przez okienko,
Drzwi otworzył dla kochanki;
Weszło dziéwczę, lecz panienką
Nie powróci z téj lepianki.

KRÓL.

Piękna Ofelio!

OFELIA.

Dalibóg, żeby się nie przysięgać, muszę dokończyć.

Ach, na miłość Boga, zdrada!
Wstyd, czyż robić tak się godzi!

    céj i więcéj i nareście urosł ogromny bochen: na widok tego dziwu córka piekarza ciągle krzyczała och, och, och: a Zbawiciel słysząc, że ma już głos sowi, przemienił ją w tego ptaka.

  1. Dzień S. Walentyna wypada 14 lutego. W tym dniu, wedle podania ludu, zaczynają się parzyć ptaszki, jak to jeszcze wspomina autor w Snie w wigiliją Sw. Jana. Podczas tego święta wkładają do kapelusza imiona chłopców i każda dziewczyna wyciąga kartkę; młodzieniec, którego imie wyjęła, nazywa się odtąd jéj Walentym, a ona jego Walentyną. U nas święto Jędrzeja jest podobnym dniem, w którym chłopcy i dziewczęta za pomocą kartek, bułeczek, świéc i t. d. starają się poznać osobę, z którą los ich połączy.