Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
138
HAMLET.
KAPITAN.

Mówiąc otwarcie bez, przesadzenia,
Idziem pozyskać małą cząsteczkę
Nieprzynoszącą nic prócz imienia.
Nie dałbym pięciu czerwonych złotych
Za jéj dzierżawę, ani też więcéj
Przyjdzie Norwegom, albo Polakom,
Gdyby ją chcieli przedać na zawsze.

HAMLET.

Pewno Polacy bronić nie będą,

KAPITAN.

Owszem posłali silną załogę.

HAMLET.

Parę tysięcy dusz i dukatów
Téj nierozstrzygnie walki o fraszkę:
Wrzód to ze zbytku dóbr i pokoju.
Pęka on wewnątrz, z wierzchu nie widać
Żadnéj przyczyny śmierci człowieka.
Bardzo dziękuję.

KAPITAN.

Żegnam cię, panie, (wychodzi).

ROZENKRANC.

Xiąże, pójdziemy.

HAMLET.

Zaraz pospieszę, idźcie wy naprzód.

(Wychodzą: Rozenkranc, Guildenstern, i t. d.)

Jak mię oskarża wszelkie zdarzenie,
I przytępioną zemstę pobudza!
Czémże-to człowiek, jeśli największém
Dobrem i zyskiem jego żywota
Sen i jedzenie? bydle nic więcéj.
Pewno nie na to twórcza istota