Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/364

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
356
KRÓL HENRYK IV. CZĘŚĆ DRUGA.

Książe Jan. Patrzymy na się, jak ludzie, co władzę
Mowy stracili!
Warwik. Znaleść ją łatwo, lecz zbyt smutnej treści
Przedmiot, o którym mówićby wypadło.
Książę Jan. Pokój na wieki temu, co nam wieczny
Zostawił smutek!
Lord sędzia. Obyśmy także mieli błogi pokój
I jeszcze cięższych nie zaznali smutków!
Humfry. Dobry milordzie! płaczesz przyjaciela,
Przysiadłbym na to, że nie nosisz smutku
Przybranej twarzy, jest ona twą własną.
Książę Jan. Choć losu swego nikt dziś nie jest pewnym,
Dla ciebie przecież, milordzie, jak najmniej
Dobrej otuchy. Jakże mię to martwi!
Ks. Klarencyi. Ujmuj, milordzie, sir Dżona Falstafa,
Co płynie właśnie twarz w twarz twym zasługom.
Lord sędzia. Dobrzy książęta, comkolwiek uczynił,
Zawszem na honor baczył i sumienie,
A więc przez próżne i podłe wymówki
Nie będę nigdy żebrał przebaczenia.
Gdy obowiązek i jaw na niewinność
Mię nie osłonią, pójdę za mym królem
I powiem, kto mię do niego odesłał.
Warwik. Książę tu idzie.

(Wchodzi król Henryk V.)

Lord sędzia. Dobry dzień! Niechaj niebo wasz majestat
Zachować raczy!
Król. Ta nowa, pyszna szata majestatu
Nie tak mi lekką, jak sądzić możecie!
Bracia! wasz smutek miesza się z obawą!
Toż jest angielski dwór, a nie turecki,
I nie Amurat zmienia Amurata,
Lecz po Henryku następuje Henryk.
Smućcie się wszakże, smućcie drodzy bracia!
Boleść ta waszym tak przystoi twarzom,
Taki im wyraz nadaje szlachetny,
Że i ja wzór z was biorąc, dobrzy bracia,
Głęboko w sercu zachowam ten wyraz.
Lecz i śród smutku, myślcie o tem, proszę,