Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROLOG.

Warkwort, przed zamkiem NORTUMBERLANDA. Wchodzi WIEŚĆ, na jej stroju dokoła odmalowane języki.

Wieść. Otwórzcie uszy! choć któż z was zamyka
Swe wrota słuchu, gdy głośna Wieść idzie?
Ja to od wschodu na padół zachodu,
Pędząc na wietrze, ciągle rozpowiadam
Rzeczy zdarzone na tej ziemskiej kuli.
Na mych językach bieżące zgorszenie
Tłumaczę ludziom na wszystkie narzecza
I najdziwniejsze ogłaszam nowiny.
Mówię im pokój, gdy skryta nienawiść
Z wdzięcznym uśmiechem dręczy świat i szarpie.
I któż znów inny, prócz mnie bystrej wieści.
Zgromadza wojska zaczepne, odporne,
Gdy rok ciężarny innemi klęskami,
Zdaje się jeszcze tyranowi wojny
Chcieć powić synów? Wieść jest to piszczałka,
W którą dmą: domysł, zazdrość, podejrzenie.
A tak jest łatwą i do gry podatną,
Że nawet głupi, wielogłowy potwór
Wiecznie niezgodny z sobą, chwiejny motłoch
Może grać na niej. Ale po cóż znowu
W tę anatomię siebie samej wchodzę
Śród mej rodziny? Powiem raczej poco
Tu się zjawiłam? Biegnę przed zwycięstwem
Króla Henryka, wprost z pola Szrewsbury.
Gdzie młody Hotspur ze swojem wojactwem
Pochodnię buntu krwią własną zgasili.