Ale wracając do rzeczy, cieszę się niezmiernie, że pomimowolnie tam nie jesteś: jak mi tamto było przykro, tak mi to radość sprawuje.
Boję się tylko, żeby powołanie tam twoje mało ci pożytku przyniosło, bo, jak słyszę, w tamtych stronach,
„Nie prawem, ale żelazem swego dochodzą[1].“
A ty nie dajesz użyć się do gwałtu, ani się boisz tego zakazu pretora: „jeżeli pierwszy przyszedłeś z uzbrojonymi ludźmi.“ Wiem bowiem, żeś nie skory do zaczepki. Ale muszę ci dać przestrogę, żebyś unikał Trewirów[2], którzy, jak słyszę, są ludzie gotowi do mordu[3]. Ale innego razu żartować będziemy. Proszę cię o tem wszystkiem jak najobszerniej mi napisać. 4 marca.
CYCERO DO TREBACYUSZA.
| Epist. ad fam. VII, 15. | Rzym, 701. 53. |
Jak trudno kochającym dogodzić, ztąd także poznać można, iż wprzód przykro mi było, że tam pomimowolnie byłeś, a teraz mi markotno że, jak piszesz, chętnie tam mieszkasz. Dawniej
- ↑ Wiersz wyjęty z Enniusza Annales, VIII, z których Aulus Gellius, XX, 10, dochował nam kilka innych.
- ↑ Trewirowie, lud Gallii Belgijskiej, na lewym brzegu Renu nad Mozellą mieszkający, których tu Cycero capitales nazywa, porównywając ich z urzędnikami Rzymskimi, tresviri czyli triumviri capitales, którzy byli przełożeni nad więzieniami, i karali gardłem złoczyńców. Ci Trewirowie z pomocą innych pogranicznych Gallów oblegli wtenczas Labiena, legata Cezara, ale byli od niego pobici.
- ↑ Wolałbym, żeby bili pieniądze z miedzi, złota, srebra<ref>Tu znowu Cycero igra z wyrazami, tresviri czyli triumviri monetales, którzy byli nad mennicą przełożeni, auro, argento, aere flando, cudendo, chcąc dać do zrozumienia, że wolałby, żeby Trewirowie byli bogaci, bo Trebacyusz mając z nimi do czynienia, mógłby się także wzbogacić.