Strona:Dar wróżki.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 7 —

Ale, że to był krzak berberysu więc ciernie kolące szarpnęły go tak po nosie, że aż zajęczał z bólu
Teraz z kolei przestraszyła się siedząca panna i wychyliwszy się ujrzała nieszczęsnego chłopaka.
— Czemu się kryjesz? — zawołała — Czy chcesz mi co złego zrobić, czy też mnie się boisz?
Wtedy wyszedł z ukrycia i cały drżący stanął przed dziewicą.
— Siadaj tutaj koło mnie, — rzekła — opowiedz mi co wesołego! Moje towarzyszki odbiegły gdzieś daleko, jestem zupełnie sama i nudzę się...
Ale wyglądasz na smutnego! Czego ci brak? Gdybyś nie miał tak smutnej miny, byłbyś nawet przystojny.
— Jeśli tego życzysz, mogę usiąść na chwilkę przy tobie, — odpowiedział chłopak — Ale kim jesteś? W życiu mojem nie widziałem jeszcze nic podobnie pięknego i bogatego?
— Jestem księżniczką Szczęsną, a ogród należy do mego ojca.
— Co tu robisz sama jedna?