Strona:Dar wróżki.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 6 —

„Tutaj zabrania się płakać i być smutnym!”
— No, no, patrzcie! — pomyślał sobie chłopiec — jakiż błazeński napis!
Wyciągnął chustkę z kieszeni i otarł nią resztę łez, jakie miał w oczach, nie był bowiem zupełnie pewny, czy czasem w kąciku oczu niema trochę wilgoci.
Spełniwszy więc wypisany rozkaz wszedł do ogrodu.
Obrał sobie ścieżkę, nad którą pochylały się krzewy róż i jaśminu i idąc prosto, zaszedł do małego gaiku, gdzie ujrzał kawałek dywanu, a zajrzawszy głębiej, zobaczył prześliczną dziewczynę.
Miała ona na głowie złotą koronę, na szyj dużej wielkości łańcuch złoty, szaty lśniły od złotych haftów, buciki miała ze złotej przędzy, a na ręku błyszczała złota bransoleta.
Gdy biedny chłopak ujrzał to cudne zjawisko, struchlał cały od strachu.
Serce kołatało nim tak w piersiach, jakby miało wyskoczyć.
Uciekł za gęsty krzak i przysiadł za nim, aby gonie zauważono.