Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/584

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


67 
Oto że tobie nad sprawiedliwością

Prawdziwą sklepień zasłona odkryta,
Coś jej dociekał z taką usilnością,

70 
Mówiąc: »Mieszkaniec z nad Indu koryta,

Z nieuznającej Chrystusa dziedziny,
Kędy nikt o nim ni pisze, ni czyta:

73 
Sądząc rozumem pobudki i czyny,

Przypuśćmy, że jest bez wszelkiej przywary,
Żywot i mowa jego są bez winy.

76 
Jakiż sąd słusznej nań dopuści kary,

Jeżeli umrze w pogańskim obłędzie?
Gdzie wina, skoro nie był naszej wiary?...

79 
A któż ty jesteś, co siadasz za sędzię

I badasz tysiąc mil odległe sprawy
Sądem, mierzącym zaledwie na piędzie?

82 
Gdyby nie Pisma świętego ustawy,

Zaiste, miałby powód do wątpienia,
Ktoby się ze mną w takie wdał rozprawy.

85 
O twory ziemskie, o mózgi z kamienia!

Najwyższa Wola, Dobroć pierworodna,
W swem dobru trwając, dróg swych nie odmienia.

88 
Ta rzecz jest słuszna, która z nią jest zgodna[1];

Promieniowaniem ziemskie byty płodzi,
Jej zaś nie ciągnie żadna rzecz przygodna«.

91 
Jak tuż nad gniazdem krążący się wodzi

Bocian, gdy swoje wykarmił pisklęta,
A ród bocianków za nim wzrokiem chodzi,

94 
Tak poruszała się figura święta

Memi tęsknemi oczyma ścigana,
Na tylu chęciach zjednanych rozpięta.


  1. W. 49—88. Poeta stwierdza nieprzeniknioność tajników sprawiedliwości bożej i nie pozwala dochodzić jej skrytych pobudek. Pismo św. głoszące, że Bóg jest sprawiedliwy i dobry, powinno wystarczyć człowiekowi do rozwiązania wszelkich wątpliwości.