Strona:D. M. Mereżkowski - Julian Apostata.pdf/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Sześć lat upłynęło od czasu uwięzienia Juliana i Gallusa w Kapadockiej twierdzy Macellum. Cesarz Konstancyusz powrócił ich do łaski. Dziewiętnastoletni Julian został powołany do Konstantynopola, a następnie upoważniony do odbycia podróży po Azyi Mniejszej. Gallusa mianował cesarz swym współrządzcą z mianem „cezara” i powierzył mu zarząd Wschodu. Atoli ta niespodziana łaska nie wróżyła nic dobrego. Konstancyusz lubił zgładzać wrogów, uśpiwszy ich nieufność drogą nadzwyczajnych czułości.
— I cóż, Glikonie?.. Niech sobie Konstantyna mówi, co chce, a ja już nigdy nie wyjdę w przebraniu na ulicę. Basta! Nigdy już tego nie uczynię!
— Uprzedzaliśmy Waszą Wysokość o niebezpieczeństwie.
Ale wyciągnięty na miękkich poduszkach lektyki cezar zapominał już o swym przestrachu.
— Ach, Glikonie! — wołał ze śmiechem — czy widziałeś, jak stara z moją brodą wywinęła koziołka?
Gdy przybyli do pałacu, cezar wydał rozkaz:
— Wonna kąpiel i wieczerz — tylko prędko. Wygłodziłem się.
Zbliżył się dworzanin z listem.
— I cóż tam, Norbanie? O, nie, daj mi pokój, zostawmy sprawy do jutra.
— Daruj mi, miłościwy cezarze, to pilny list, wprost z obozu cesarza Konstancyusza.
— Od Konstancyusza!.. Co to być może?.. Dawaj!..
Rozerwał pakiet, przeczytał i zbladł. Kolana ugięły się pod nim. Byłby upadł, gdyby nie pomoc dworzan. W wyszukanych, nadzwyczaj pochlebnych wyrazach Konstancyusz zapraszał „tkliwie miłowanego” stryjecznego brata Gallusa do Medyolanu Jednocześnie cesarz rozkazy-