Strona:D. M. Mereżkowski - Dekabryści.djvu/89

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    śmiał. »Panie Fontenelle«, pytam go, »pan się nigdy nie śmieje«. »Nie«, odpowiada, »nigdy nie robię cha! cha! cha!« Żadnych uczuć nie doznawał, w nikim się nie kochał, a tylko niektórzy ludzie podobali mu się. »Panie Fontenelle«, pytam go, »czy pan mnie szanuje«. Je vous trouve fort aimable madame. „A gdyby panu powiedzieli, że ja kogo zabiłam; uwierzyłby pan«? „Poczekałbym łaskawa pani, aż się wyjaśni«. Powiedział tak, ale sam się uśmiechał. Krzepki był staruszek, przeżył więcej, jak sto lat. Mądrala! Takich dziś nie znajdziesz...
    Ludzie nowego wieku ze swemi „kusemi“ myślami i „kusymi“ frakami nie podobali się babuni.
    — Wszyscy wy, kiedy patrzę na was, tacy jesteście obskubani, jakbyście prosto z łaźni wyszli. Nie mogła przywyknąć do modnych, długich pantalonów, które zastąpiły dawne, krótkie do pończoch i płytkich trzewików.
    — Od sankiulotów poszła ta moda, Boże odpuść, bezwstydników bez spodni.
    Szemrała na tą modę i wspominała, jak raz na balu w Moskwie gospodarz domu zbliżył się do takiego modnego fircyka, który ukazał się pierwszy raz w długich spodniach. »Ja ciebie, powiada, zaprosiłem na bal do tańcowania, a nie do wspinania się po maszcie, a ty przebrałeś się za majtka«.
    — Od 1812 roku Moskwa zdegenerowana — wzdychała Natalia Kiryłówna, słuchając opowiadania Niny Lwownej o nowinkach moskiewskich. Gdyby nasi dawni ludzie z grobu wstali, by spojrzeć na miasto, toby tylko westchnęli, widząc, do czego doszło. Całkiem zmarniała Mo-