Strona:Czarodziejski okręt.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   11   —

kały na amatorów doskonałego pożywienia.
Karafki likierów i win zamorskich błyszczały niby złoto, a winogrona i morele aż prosiły się aby je zakosztować.
Chłopak uszczęśliwiony posiadaniem okrętu aż zapomniał o głodzie...
Przed oczami jego stała cudna królewna, która żoną jego być miała, a którą widział kiedyś wychylającą się z powozu...
Miała piękne złociste włosy i oczęta błękitne... Biała rączka rzucała powitania ludowi, który wołał do przejeżdżającej z zachwytem:
— Witaj, witaj! piękna królewska córo!... Obyś była szczęśliwa i zdrowa!
Teraz miała być jego ta śliczna, dumna księżniczka, na którą spojrzeć prawie nie śmiał!
Rozradowany wsiadł czemprędzej na pokład i w stronę krainy, w której król mieszkał, wyruszył.