Strona:Czarodziejski okręt.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   10   —

Ale, żeś nie odepchnął nędzarza, żeś podzielił się z nim pożywieniem, i niedość tego, najlepsze mu dajesz kęski... nie pozostaniesz bez nagrody...
Mam okręt tego rodzaju i dam ci go na własność, ale maszt zrobić musisz ze zrąbanego tu przez siebie drzewa...
Jutro będziesz miał okręt ten, chłopcze...
To mówiąc, zniknął staruszek, tylko podeptana trawa dawała znać o bytności niedawnej tego dziwnego człowieczka.
Chłopak zabrał się do roboty. Pracował przez dzień i noc całą, a gdy maszt był gotowy, ujrzał niespodzianie przed sobą czarodziejski okręt, który, jak po wodzie, przyjechał do lasu po murawie.
Piękny pokład ustrojony był różnobarwnemi flagami, kajuty wyściełane dywanem nęciły do zajścia do nich i zakosztowania potraw wykwintnych, które na bogatemi serwetami okrytych stołach cze-