Strona:Cyklista na wycieczkach. Lwów-Gdańsk.pdf/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Z kolei zwiedziliśmy Strzelno, nędzną, brudną, żydowską dziurę, nie wiele piękniejsze Mogilno, gdzie pragnąc oszczędzić sobie noclegu, z powodu spóźnionej pory wsiedliśmy na kolej i pojechali tylko przez Gniezno.
W Ostrowiu zatrzymaliśmy się na nocleg, a na dworcu spotkaliśmy dwóch tamtejszych druhów, czekających na innych, mających przybyć z Wrocławia. Nigdy jeszcze nie doznałem takiego jak tutaj wrażenia, tylu takich a tak sprzecznych uczuć!…
Od niedzieli, dnia 9 sierpnia, często używaliśmy kolei, aby tylko prędzej i dalej. Przelecieliśmy Kluczbork, ztąd do Lublińca i do Herbów, w których granica rossyjska.
Z Herbów pojechaliśmy na maszynach do Częstochowy, gorąco pragnąc podziękować Matce Boskiej za opiekę, którą nas otaczała w ciągu całej podróży i szczęśliwie doprowadziła do celu. Już zdala, może na jakie 10 lub więcej kilometrów spostrzega się wieżę kościoła jasnogórskiego, i chyba niema polaka i katolika, któremuby żywiej nie zabiło serce i nie zrobiło się wilgotno w oczach na ten widok. Wszystkie opisy, kiedykolwiek czytane, wszystko, co się widziało na obrazku lub w teatrze, staje ci odrazu w pamięci ― jedno wspomnienie wypiera drugie, i byłoby