Strona:Cyklista na wycieczkach. Lwów-Gdańsk.pdf/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

innego oglądać jakiś kraj lub miasto z okna wagonu, będąc zależnym i nie mogąc się tam, gdzieby się chciało zatrzymać, a co innego przejechać tak duży szmat ziemi na cyklu, w ciągłej z ludźmi styczności, będąc zupełnie niezależnym od niczego oprócz własnego upodobania. Widzi się wtedy stokroć więcej, słyszy się dużo, spostrzega o czem podróżny, przelatujący wagonem nawet pojęcia mieć nie może, wzbogaca doświadczenie ― To też nic dziwnego, że odbywając taką podróż człek pragnie się podzielić wrażeniami z tymi bodaj, którzy mu są najbliżsi.
Tej to właśnie potrzebie czyniąc zadość, z każdego prawie noclegu pisywałem krótkie listy lub karty korespondencyjne do domu, które za powrotem uporządkowawszy, a zachęcony do tego przez redakcję „Cyklisty“ w formie notatek z podróży do wiadomości liczniejszego grona czytelników ― niż pierwotnie były przeznaczone ― podać się ośmieliłem. Zastrzegam się jednak najwyraźniej, że są to bezpretensjonalne notatki, pisane prawie na