Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


KIKI-ŁAGODNY.

Masz racyę.

Ponura cisza. Toby-Pies kładzie się, niby turban, i zamyka oczy, gdyż ma ochotę płakać. Szlocha po cichu.
KIKI-ŁAGODNY, niby roztargniony, wyrazami nieuchwytnymi.

Suka... mała suczka... kości, mała suczka... królik, jama... dog, mała suczka... kości z pieczeni baraniej, sierść królika...

TOBY-PIES, znosi najsamprzód męczarnie po bohatersku, później, nerwy biorą górę i, z podniesioną głową, skowyczy.

Uh, uh, uh, uh.

KIKI-ŁAGODNY, ze stolika.

Bądź cicho!

TOBY-PIES.

Uh, uh, uh, uh.

KIKI-ŁAGODNY, na bok.

Chwała Bogu!

I, w chwili kiedy Ona, niewolnica jeszcze swych snów, budzi się bez świadomości, Kot przysłuchuje się cierpliwie zbliżającej się po schodach wolności dla niego, a kary dla Psa.