Dla czego zabawiasz się, strasząc mię. Nigdy nie mogłem zrozumieć twej próżności, polegającej na przesadzie istotnego okrucieństwa. Nazywasz mnie ostatnim z romantyków, czyliż nie jesteś pierwszym z sadyków.
O psie, zatruty literaturą, wieczne nieporozumienie nas dzieli. „Jestem małym buldogiem“, mówiłeś do mnie z prawdziwą szczerością, która mnie rozbraja. Z kolei pozwól, że ci powiem: „jestem Kotem“. Sama ta nazwa wszystko tłomaczy... Mam w sobie nienawiść ku cierpieniu, ku brzydocie, wstręt niezłomny do wszystkiego, co razi mój wzrok, albo może po prostu zdrowy rozsądek. Ożywiony gniewem usprawiedliwionym, rzuciłem się na Kota stróża, co, krzycząc, wlókł za sobą łapę skaleczoną... Dopóki nie zamilkł, ja...
Nie mów mi tego!
A! Zrozumiej nareszcie! Jeżeli opowiadanie samo o tem, co uczyniłem, oburza cię, zrozumiej, że pragnąłem zgładzić z tego świata, zniszczyć, w tem zwierzęciu zakrwawio-