Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


tak“ — mówi krzesło. Ona, pisząc lub czytając, gniewa się zaraz i krzyczy: „Bądź cicho, Kiki“. Korzystam z prawa, co mi przysługuje i myje się dalej niewinnie. „Tik-tak, tik-tak“. Ona rozgniewana rzuca się i otwiera drzwi, przez które przechodzę powoli, krokiem wygnańca... Kiedy znajduję się na dworze, śmieję się, że jestem wyższy od wszystkich...

TOBY-PIES, który nie słuchał, ziewając.

Co za smutny tydzień, hę? nie wie się już, co to jest przechadzka. Odkąd ona spadła z konia, nie jadłem nawet z przyjemnością.

KIKI-ŁAGODNY.

Mój Boże, można przecież kochać ludzi, a jednocześnie pielęgnować swój żołądek.

TOBY-PIES, żywo.

Ja tego nie potrafię, nie! Kiedy Ona spadła z konia, i kiedy poczęła krzyczeć, czułem, że serce me zatrzeszczało.

KIKI-ŁAGODNY.

Wszak to nie mogło skończyć się inaczej. Nie należy siadać na konia. Nikt nie jeździ konno. Widzę dokoła siebie jedynie szaleństwa. Koń sam przez się jest już przestraszającą potwornością.

TOBY-PIES, oburzony.

Naprzykład.