Powiedział „sza“. A ja przecież nie robię hałasu.
Oni są zabawni! Mówią: „nie róbcie hałasu“, a jednocześnie odchodzą krokami takimi, że nawet głuchy szczur usłyszałby je o dwa kilometry.
To prawda (przygląda się tej, która śpi). Jej oblicze jest jeszcze bardzo małe, Ona śpi. Jak będziesz schodził z tego stolika nie rób głośno i naumyślnie „puf“.
Czyż teraz ty mnie będziesz nauczał, jak mam skakać? Oj ty dawco rad! (cytuje). „Ekskrement dosiada konia i do tego trzyma się na nim“.
Co takiego?
Nic. Jestto przysłowie wschodnie. Gdybym chciał, o psie, naruszyć spokój tego pokoju, umiałbym wybrać zręcznie, aby się na niem myć, krzesło źle ustawione, którego nogi uderzałyby: „Tik-tak, tik-tak“, w rytm mego języka. Jestto sposób, który wynalazłem, aby mnie wypuszczano na swobodę. „Tik-tak, tik-