Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


KIKI-ŁAGODNY, z ironią.

Idź po nią.

TOBY-PIES.

A On? Zazwyczaj niepokoi się, i pyta: „Gdzie jest Ona?“ Skrobie papier. Musiał chyba wypić całą wodę fioletową z małego błotnistego garnuszka (wyciąga starannie łapy, poczynając od przednich). A! czuję, że jestem ożywiony i na czczo! Nareszcie będziemy jedli. Odetchnij pachnącym dymem który wślizguje się pode drzwiami! Bawmy się!

KIKI-ŁAGODNY.

Ani myślę.

TOBY-PIES.

Biegnij, będę cię gonił, nie dotykając cię.

KIKI-ŁAGODNY.

Nie.

TOBY-PIES.

Dla czego?

KIKI-ŁAGODNY.

Nie mam ochoty.

TOBY-PIES.

O! jakiś ty nudny! Patrz: oto skaczę jak mały koń, staram się schwytać mój ogon obcięty, kręcę się, kręcę się... Boże! pokój wiruje... Nie, już koniec.