Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


rozumiałe, dziwne i nadające się tylko na produkty spożywcze. Wszak znasz obiedwie sójki?

TOBY-PIES.

Niezbyt dobrze.

KIKI-ŁAGODNY.

Dwie sójki, które żyją w małym lesie... śmieją się one, krzyczą szyderczo, kiedy przechadzam się, ponieważ noszę dzwonek na szyi. Chociaż spokojnie trzymam głowę i ostrożnie stawiam łapy, dzwonek dzwoni, a te dwa stworzenia uciekają zaraz na sam wierzch sosny. Niechbym je złapał kiedyś!...

Pochyla uszy, i wznosi sierść na grzbiecie, stając się podobnym do rybiej ości.
TOBY-PIES, zamyślony.

Doprawdy, bywają chwile w których cię nie poznaję. Rozmawiamy spokojnie, a ty nagle najeżasz się jak szczotka do mycia butelek. Bawimy się grzecznie, dla śmiechu szczekam z tyłu za tobą, a ty, nagle, niewiadomo dla czego, być może ponieważ nos mój dotknął twego runa, które wzdyma się niby spodnie żuawa, stajesz się dzikiem zwierzęciem, plującem i dmuchającem ogniem, napadającem na mnie, jak pies nieznajomy! Czyż nie można tego nazwać złym charakterem?