Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


włosy bez użytku, które świadczą o czystości mej rasy; ta łapa posiadała przez ośm dni plamę niebieskawą, i jedynie powoli pozbyła się poniżającego zapachu ostrza stalowego, umoczonego w płynie kwaśnym...

TOBY-PIES.

Do czegoż to służy ten mały garnuszek?

KIKI-ŁAGODNY.

On z niego pije zapewne.

Milczenie.
TOBY-PIES.

Ona nie powraca. Oby nie zgubiła się tak, jak ja ongi na ulicach Paryża.

KIKI-ŁAGODNY.

Jestem głodny.

TOBY-PIES.

Jestem głodny. Cóż to będziemy jedli dzisiaj wieczorem.

KIKI-ŁAGODNY.

Widziałem kurczę. Krzyczało nierozumnie i krwawiło na czerwono w kuchni. Podłoga była zawalana gorzej niż od siusiu kociego, psiego nawet, a przecież nikt go nie bił. Ale Emilia włożyła kurczę do ognia, aby je nauczyć. Oblizałem trochę krwi.

TOBY-PIES, ziewając.

Kurczę... Wargi me drżą i ślinią się.