Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


TOBY-PIES.

Być może... Trawa — służy na przeczyszczenie.

KIKI-ŁAGODNY.

Nie mam, jak ty, wyłącznie myśli ekskrementalnych... Kozłek... Nie, ty nie możesz tego zrozumieć... Widziałem Ją kiedy, po wypróżnieniu kieliszka tego cuchnącego i niebezpiecznie pieniącego się wina, śmiała się i szalała podobnie jak ja, kiedy widzę Kozłek... Zdechła żaba, zdechła do tego stopnia, że wydaje się suchym safianem w kształcie żaby, jest poduszeczką napuszczoną wonnościami tak rzadkiemi, iż chciałbym, aby niemi pachniało me futro...

TOBY-PIES.

Dobrze mówisz... Ale Ona cię łaje, i mówi, że później nieładnie pachniesz, a On utrzymuje to samo.

KIKI-ŁAGODNY.

On i Ona są to tylko Dwie-Łapy, a ty ich naśladujesz biedna istoto i poniżasz się. Stajesz na tylnych łapach, nosisz płaszcz, kiedy deszcz pada, jesz — fe — mirabele i te duże gałki zielone, które gubią czasami nieżyczliwe drzewa, kiedy pod niemi przechodzę...

TOBY-PIES.

Jabłka?