Ta strona została skorygowana.
na dworze, i opowiedział ci, co widać przez portyerę wagonu?
KIKI-ŁAGODNY.
Wszystko dla mnie jest jednakowo wstrętne.
TOBY-PIES, przyjrzawszy się, wraca.
Niczegom nie widział.
KIKI-ŁAGODNY.
Mimo to dziękuję.
TOBY-PIES.
Nic nie widziałem takiego, coby łatwo można było opisać. Rzeczy zielone, przesuwające się w przeciwnym niż my kierunku, tak blisko i tak szybko, że dostaje się jakby uderzenie w oczy. Pole płaskie, które kręci się, i mała dzwonnica spiczasta, która biegnie równie szybko, jak wóz... Inne pole, pokryte kwitnącą inkarnatką, uderzyło mnie w oczy, niby czerwony policzek... Ziemia zapada się, — albo też my wznosimy się, nie wiem właściwie... Widzę, w dole, bardzo daleko, zielone trawniki, pokryte białymi astrami — są to może krowy...
KIKI-ŁAGODNY, z goryczą.
Albo opłatki do listów, — albo może co innego.