Ta strona została skorygowana.
PODRÓŻ.
W przedziale pierwszej klasy Kiki-Łagodny, Toby-Pies, On i Ona zajęli miejsca. Pociąg pędzi ku dalekim górom, ku wolnemu latu. Toby-Pies, na smyczy, podnosi ku szybie nos zakłopotany. Kiki-Łagodny, niewidzialny, w koszu zamknięty, pod bezpośrednią opieką Jego, milczy. On usłał wagon dziesiątkami rozpostartych dzienników. Ona marzy z głową opartą o sukno zakurzone, a myśl jej biegnie na spotkanie umiłowanej nadewszystko góry, która dźwiga dom niski, ukryty wśród winnicy i jaśminów...
TOBY-PIES.
Jakżeż ten wóz szybko toczy się. Chyba to inny stangret niż zwykle. Nie widziałem koni, ale pachną one brzydko, i wydzielają dym czarny. Czy niedługo staniemy na miejscu, o Ty, która marzysz milcząca, i nie patrzysz na mnie?
Niema odpowiedzi. Toby-Pies niespokojny gwiżdże nozdrzami.