Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


nić mój czas i me serce. — Godzina wypoczynku mija. Kocie, mój pogardliwy przyjacielu, którego mimo to kocham, i który mnie kocha. Nie odwracaj głowy! Twoja wstydliwość szczególna chowa to, co nazywasz słabością, a co ja miłością zowię. Czy myślisz, że jestem ślepy? Kiedy wracam z Nią do domu, widzę często, za szybą, twarz twoją trójkątną rozjaśniającą się i uśmiechającą się. Wystarcza chwila, potrzebna do otwarcia drzwi, abyś znowu włożył twą maskę kocią, twą piękną maskę japońską z oczami nad któremi panujesz... Czy możesz temu zaprzeczyć?

KIKI-ŁAGODNY, zdecydowany, aby nie słyszeć.

Godzina wypoczynku mija. Stożkowaty cień grusz zwiększa się na żwirze. Cały nasz sen zużyliśmy na gawędę. Zapomniałeś o muchach, o twym żołądku niespokojnym, o upale, który, falami, tańczy na łące. Ciężki a piękny dzień uchodzi. Już powietrze się porusza, i schyla ku nam zapach sosen, których pnie płaczą łzami jasnemi...

TOBY-PIES.

Oto Ona. Porzuciła słomiany fotel, przeciągnęła wdzięczne ramiona, a w ruchach Jej sukni wyczekuję nadziei przechadzki. Czy widziałeś Ją po za krzewami róż? Łamie paznogciem liść cytrynowy, rozciera go, i wącha...