... Długa i osadzona na długich łapach, idzie krokiem niepewnym dziewicy. Ciężka praca polna, — poluje ona na myszy, na sorki, nawet na kuropatwy, — uczyniła twardymi jej młode mięśnie, sposępniła nieco jej spojrzenie dziecinne...
Jest więc brzydka?
Wcale nie brzydka, ale dziwna: pyszczek kozi z różowemi nozdrzami, uszy ośle wedle mody chłopskiej, oczy po bokach o barwie starego złota, których żywe spojrzenie wpada często w zez podniecający... Jakżeż żwawo ode mnie ucieka, mieszając wstydliwość z przestrachem! Ja ze swej strony, przechodzę powolutku, możnaby pomyśleć, że obojętnie, odziany w mą cudowną suknię, której pręgi ją przestraszają... Ale przyjdzie do mnie! do mych nóg, mała kotka rozkochana; rzuci wszelki przymus, i tarzać się będzie pode mną, jak szarfa biała!...
Nic nie mam przeciwko temu, wiesz; tutaj kwestye miłosne mało mnie obchodzą.