Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


swem obliczem, które znajduje się pod mojem, leżącem na Jej włosach, co pachną sianem i zwierzęciem! Jakżeż oprzeć się wtedy? Moja namiętność szaleje, ryję Ją nosem podnieconym, gryzę z lekka chrupki i różowy szczyt ucha. Jej ucha! Dopóki, połechtana nie krzyknie: „Toby! to okropne! hej na pomoc! ten pies chce mnie zjeść!“

KIKI-ŁAGODNY.

Zdrowe radości, brutalne i proste... A później wszak idziesz w zaloty do kucharki?

TOBY-PIES.

A ty do kotki na folwark...

KIKI-ŁAGODNY, sucho.

Dość, proszę cię, to jedynie mnie obchodzi... i małą kotkę.

TOBY-PIES.

Piękna konkieta! Powinieneś czerwienić się, kotka co ma siedm miesięcy!

KIKI-ŁAGODNY, podniecony.

Owoc zielony, jagoda dzika, powiadam ci! A nikt mi jej nie skradnie... Jest wysmukła, gdyby tyczka do grochu...

TOBY-PIES, na bok.

Stary łobuzie!