nemi, podnieca się, pieszcząc mnie, śmieje się głośno ze mnie, zbyt dobrze naśladuje mój głos...
Widzę, że nie łatwo cię zadowolnić. Oczywiście Jego także kocham, gdyż jest dobry i odwraca oczy, aby nie widzieć mych uchybień, i aby nie potrzebował mnie łajać. Ale Ona! Jest tem, co widzę na świecie najbardziej drogiego i najbardziej niezrozumiałego. Jej kroki upajają mnie. Jej oczy zmienne dają mi smutek i szczęście. Podobna jest do Przeznaczenia i nie waha się nigdy! Nawet katusze Jej ręki... Wiesz jak mnie drażni?
Surowo?
Nie surowo, ale delikatnie. Niczego przewidzieć nie mogę. Dzisiaj rano nachyliła się, jakby chciała mówić do mnie, podniosła me ucho, podobne do ucha małego słonia, i rzuciła wewnątrz okrzyk przejmujący, który doszedł aż do mego mózgu.
Okropność!..
Czy to było dobre, czy złe, teraz jeszcze