Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


KIKI-ŁAGODNY, z uśmiechem, tajemniczy i roztargniony.

Umowy... tak. Tajnej, i niewinnej, i głębokiej. Mówi On rzadko, skrobie papier, co czyni hałas podobny do myszy. Jemu właśnie ofiarowałem me serce skąpe, me cenne serce kota. A On, milcząco, oddał mi swoje. Wymiana uczyniła mnie szczęśliwym i powściągliwym a, czasami, przy pomocy tego pięknego instynktu kapryśnego i żądnego panowania, który czyni nas podobnymi do kobiet, próbuję nad Nim swej władzy. Dla Niego, kiedy jesteśmy sami, te uszy dyabelskie skierowane naprzód, które zapowiadają skok na papier do skrobania. Dla Niego odgłos łap stawianych na płask wśród piór i listów rozrzuconych. Dla Niego także miauczenie nalegające, które domaga się swobody, — „Hymn do klamki u drzwi“, jak powiada ze śmiechem; albo także „skarga uwięzionego“. Ale również dla Niego tylko rozmyślanie czułe mych oczu natchnionych, które ciążą na schylonej głowie do chwili kiedy jego spojrzenie wywołane szuka i spotyka moje spojrzenie w zderzeniu dusz, przewidzianem i tak słodkiem, że muszę zmrużyć powieki wobec cudownego wstydu... Ona... zbyt wiele się rusza, popycha mnie często, męczy mnie podniesionego, z łapami po dwie razem złączo-