Wyrażenie to nie moje. Godność cię nie dławi. Słowo daje, że często wstydzę się za ciebie. Kochasz wszystkich; witasz z uniżeniem tych, którzy cię odpychają; twe serce jest udzielające się i banalne, jak ogród publiczny.
Nie wierz temu wcale, o istoto źle wychowana. Nie rozumiesz, o ty nieomylny, manifestacyi mej grzeczności. Jakżeż chcesz, mówiąc otwarcie, abym skakał do łydek Jego przyjaciół i Jej przyjaciół? Ludzi porządnie odzianych, którzy znają me imię (wielu jest takich, co wiedzą jak się nazywam choć ich nieznam wcale), i pociągają mnie dobrodusznie za uszy?
Nienawidzę nowych twarzy.
Ja ich także nie lubię, bez względu na to, co o mnie sądzisz. Kocham Ją i Jego.
A ja kocham Jego i Ją.
O! Oddawna odgadłem twe upodobania: Istnieje między tobą a Nim rodzaj umowy tajnej.