wiałem się, że moja wrażliwość zaniknie. ...Me jęki rytmiczne wzrosły, później zmniejszyły się — wszak znasz siłę mego głosu! — a następnie wzmogły się jeszcze, jak wrzask marynarzy: naśladowałem młode cielę, dziecko, które biją, kotkę w usposobieniu miłosnem, wiatr pode drzwiami, upajając się powoli własnym śpiewem... Czyniłem to tak dobrze, że chociaż dawno skończyła już brukać mnie zimną wodą, jeszcze jęczałem z oczami zwróconemi do sufitu przed Nią, która śmiała się — dowód braku taktu — i krzyczała: „Jesteś kłamcą podobnie jak kobieta“.
To rzecz przykra.
Miałem do niej żal przez całe popołudnie.
O! z dąsania wywiązujesz się zawsze dobrze. Ja tego nie potrafię, i zapominam obelgi.
I liżesz rękę, która cię bije; rzecz znana.
Liżę rękę, która... racya, tak jest jak mówisz. Piękne to wyrażenie.