Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


wiałem się, że moja wrażliwość zaniknie. ...Me jęki rytmiczne wzrosły, później zmniejszyły się — wszak znasz siłę mego głosu! — a następnie wzmogły się jeszcze, jak wrzask marynarzy: naśladowałem młode cielę, dziecko, które biją, kotkę w usposobieniu miłosnem, wiatr pode drzwiami, upajając się powoli własnym śpiewem... Czyniłem to tak dobrze, że chociaż dawno skończyła już brukać mnie zimną wodą, jeszcze jęczałem z oczami zwróconemi do sufitu przed Nią, która śmiała się — dowód braku taktu — i krzyczała: „Jesteś kłamcą podobnie jak kobieta“.

TOBY-PIES, przekonany.

To rzecz przykra.

KIKI-ŁAGODNY.

Miałem do niej żal przez całe popołudnie.

TOBY-PIES.

O! z dąsania wywiązujesz się zawsze dobrze. Ja tego nie potrafię, i zapominam obelgi.

KIKI-ŁAGODNY, żartowniś.

I liżesz rękę, która cię bije; rzecz znana.

TOBY-PIES, przytakując.

Liżę rękę, która... racya, tak jest jak mówisz. Piękne to wyrażenie.