Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


rozumiesz. Kocham Ją na tyle, aby jej nawet przebaczyć męczarnię kąpieli.

KIKI-ŁAGODNY, zainteresowany.

Czyż tak? Powiedz mi, co wtedy odczuwasz? Widok sam tego, co robi ci w wodzie, przejmuje mnie dreszczem.

TOBY-PIES.

Niestety!... Słuchaj i ubolewaj nademną. Czasami kiedy Ona wychodzi ze swego basenu cynkowego, odziana jedynie w swą skórę, w skórę bez sierści, i tak miłą, że ją liżę z uszanowaniem, nie pokrywa się odrazu swemi skórami z bielizny i z materyi. Dolewa wody ciepłej, wkłada brunatną cegiełkę pachnącą smołą i mówi: „Toby“. To wystarcza: dusza opuszcza mnie, nogi drżą. Coś na wodzie błyszczy, coś tańczy i oślepia mnie, obraz w kształcie skręconego okna... Ona mnie chwyta, biedne ciało omdlałe, i pogrąża w wodzie... O, bogowie!... Od tej chwili nic nie wiem więcej... w Niej tylko mam nadzieję, moje oczy przywiązują się do Jej oczu, podczas gdy przystająca letniość przykleja się do mnie, przykleja naskórek swój do mego naskórka...

Cegła mydląca się, zapach smoły, woda szczypiąca w mych oczach, w mych nozdrzach, potop mych uszów... Ona podrzuca mię, skro-