Ale obawiam się, aby Jej nie sprawić przykrości..., i język mój przestraszony poznaje ckliwość lepką... Duszę się, pluję. Me biedne oblicze drgające zamiera, — a skutek tej męczarni długo każe na siebie czekać... Widziałeś mnie, później, kiedy melancholijny, z głową opuszczoną, wlekę się i przysłuchuję niezdrowemu bełkotaniu oleju w moim żołądku; widziałeś, kiedy idę ukryć w ogrodzie mój wstyd...
Tak go źle ukrywasz!
Ba, skoro nie zawsze mam czas.
Kiedy byłem mały, chciała mi dać oleju na przeczyszczenie. Takiem ją dobrze zadrapał i ugryzł, że, od tego czasu, nie próbowała już więcej. Przez chwilę myślała, że trzyma złego ducha na kolanach. Zwinąłem się, gdyby linia spiralna, dmuchałem ogniem, pomnożyłem dwadzieścia moich pazurów na sto, zęby na tysiące, i umknąłem jak przez czar.
A jabym nie śmiał. Kocham Ją, wszak