Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


KIKI-ŁAGODNY.

Nie; ja mam prawo do wszystkiego.

TOBY-PIES.

Do wszystkiego? A ja?

KIKI-ŁAGODNY.

Wszak niczego ci nie brak, zdaje mi się?

TOBY-PIES.

Niczego? Nie wiem. W chwilach kiedy jestem najszczęśliwszy, ochota do płaczu ściska me boki, oczy zaćmiewają się... Serce mnie dusi. Pragnąłbym, w tych chwilach utrapienia, być pewnym, że wszystko, co mnie otacza, kocha mnie, że nigdzie na świecie nie ma smutnego psa za drzwiami i, że nigdy nic złego nie stanie się...

KIKI-ŁAGODNY, drwiąco.

A wtedy, zdarza się coś złego.

TOBY-PIES.

A! Wszak wiesz o tem! W tej właśnie godzinie, nieodzownie, przychodzi Ona, i przynosi żółtą flaszeczkę, w której pływa te paskudstwo... wiesz... olej rycinowy! Przewrotna, nieczuła, trzyma mnie między swemi silnemi kolanami, gwałtem odmyka mi zęby...

KIKI-ŁAGODNY.

Ściskaj je lepiej.